Skip to content

Jak to się robi w Londynie

27 października 2010

Londyn. Dzielnice Mayfair i Belgravia. To tu znajdują się jedne z najdroższych domów w Europie. Zabytkowych budowli strzeże konserwator. Ale to nie znaczy, że nie da się ich powiększyć.

– To jest Londyn. Tu każdy kombinuje jak może – śmieje się Marcin Gutaj, szef i współwłaściciel firmy Martinisation opowiadając o modnym ostatnio sposobie na powiększanie domów: żeby zyskać od kilkudziesięciu do kilkuset dodatkowych metrów wystarczy zbudować dodatkowe piętra… pod ziemią.

Londyńskie szaleństwo
Martinisation London specjalizuje się w totalnych remontach domów. Niespotykaną w Polsce rzeczą jest powiększanie ich powierzchni poprzez budowę podziemnych kondygnacji. – Większość domów w Londynie objętych jest ochroną konserwatorską. Właściciele nie mają prawa do nadbudowy. Dlatego bardzo modne stało się dobudowywanie pomieszczeń pod budynkiem – mówi Marcin Gutaj.
Praca jest bardzo żmudna i wymaga nadzoru inżynierów. Fundamenty wzmacniane są dosłownie metr po metrze. Do wnętrza domu wstawiana jest mała koparka, a ziemię na zewnątrz wywożą taśmociągi. – Czasami wkopujemy się nawet na osiem metrów. Dzięki temu dom może zyskać trzy dodatkowe poziomy – mówi Marcin Gutaj. Co ciekawe cały proces jest dość bezpieczny. – Oczywiście mogą zdarzyć się niespodzianki. Np. jedna z konkurencyjnych firm dokopała się do podziemnej rzeki. Wtedy sprawy się komplikują. Nam na szczęście się coś takiego nie zdarzyło – opowiada Marcin Gutaj.
Co się mieści w podziemiach? Baseny, sale kinowe, pomieszczenia dla służby, dodatkowe sypialnie, piwniczki na wino. Światło dzienne zapewniają świetliki, szklane podłogi, systemy luster. Londyńskie domy bardzo często mają niewielkie ogródki. Po przebudowie często znajdują sie one na poziomie -1. Klienci Martinisation praktycznie nie liczą się z kosztami. Stolarka okienna, drzwi, szafy wewnętrzne to ręczna robota. Wszystkie elementy przygotowywane są w firmowej stolarni. – Własny warsztat pozwala nam uniknąć zamawiania stolarki u podwykonawców. Dzięki temu łatwiej zarządzać inwestycją – mówi Marcin Gutaj. Powiększone o podziemne kondygnacje domy często wystawiane są na sprzedaż. Ich wartość po przebudowie rośnie o 70-100 proc.

Z pubu na salony
Co ciekawe firma Martinisation zatrudnia prawie samych Polaków. Marcin Gutaj przybył do Londynu w 1989 r. Miał 17 lat i chciał zarobić na życie. – Pracowałem w cukierni, na budowie, na zmywaku – wspomina początki pobytu na wyspach. Dziś firma, której jest współwłaścicielem przebudowuje domy najbogatszych przedsiębiorców, kuwejckich księżniczek i celebrytów.
Współzałożyciel Martinisation opowiada, że szybko zorientował się, że radzi sobie z językiem angielskim lepiej od innych. – Pomyślałem, że mógłbym to wykorzystać i zarządzać robotnikami. I tak się zaczęła moja przygoda z budowlanką. Zostałem menedżerem – wspomina. Po pewnym czasie postanowił założyć własną firmę. Zebrał ekipę złożoną z dobrych fachowców i na własną rękę zaczął remontować londyńskie domy.
– Pierwsze kontrakty? To były roboty o wartości od 2 do 6 tys. funtów. Ale, ponieważ byliśmy rzetelni, zleceń nie brakowało – wspomina początki działalności Marcin Gutaj. Prowizoryczne biuro firmy mieściło się w jednym z londyńskich pubów. – Pewnego wieczoru siedzieliśmy przy piwie i oglądaliśmy zdjęcia naszych realizacji. Uznałem, że warto je rozesłać do znanych londyńskich biur architektonicznych. Pokazać na co nas stać – opowiada Gutaj. Pomysł wypalił. Jeden z architektów odezwał się i dał zlecenie. Tak zaczęła sie droga na szczyt.
– Nie zawsze wszystko się udawało. I nie było łatwo – zaznacza Marcin Gutaj. Jednak dziś firma Martinisation ma obroty sięgające od 20 do 30 mln. funtów rocznie. Przebudowuje domy w najbogatszych i najbardziej snobistycznych dzielnicach Londynu: Mayfair i Belgravia. Wartość remontów waha się od 800 tys. do kilku milionów funtów. Martinisation zatrudnia samych Polaków. Dziś jest to około 100 osób.

A teraz w Polskę
Martinisation próbuje teraz swoich sił w Polsce. Właściciele firmy zbudowali osiedle Magnolia w podwarszawskiej Lesznowoli. Biznes nie jest jednak łatwy. – Wartość domów w Polsce spadła w ostatnich miesiącach o 25 proc. Nie jest łatwo, ale wieżę, że za rok rynek się odbije – mówi Marcin Gutaj. Firma inwestuje też w nieruchomości nad polskim morzem. Chce też wejść na rynek z remontami. Czy totalne przebudowy przyjmą się w Polsce? – Wierzę, że jest na to zapotrzebowanie – mówi Marcin Gutaj. Podczas pobytu w Londynie pytam szefa Martinisation czy czuje się spełniony. – Szczerze? Myślę, że dopiero się rozkręcamy. Całe życie przed nami – mówi z uśmiechem na ustach.

W podziemiach trzystuletniego domu udało się zbudować basen.

Tak wygląda londyńska stolarnia firmy Martinisation.

Cała stolarka to ręczna robota. Wszystkie elementy są wcześniej przygotowywane w stolarni.

Podłoga pod oknami wykonana jest ze szkła. To właśnie tędy światło dzienne dostaje się na basen.

Salon z ogródkiem na poziomie -1. Ale to nie koniec…

…bo poniżej zmieściły się jeszcze dodatkowe sypialnie.

Reklamy
No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: